Książki historyczne o historii Prus i stare meble stylowe to wszytko znajdziesz w miasteczku na Warmii o nazwie Dobre Miasto
Powrót do indeksu
 

Seminarium prussicorum

 

Sprawozdanie z obrad Seminarium Prussicorum
z dnia 11.01.2007 r.

 

Dnia 11. 01. 2007 r. o godzinie 17 w sali nr 114 w Ośrodku Badań Naukowych im Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie, odbyło się posiedzenie nadzwyczajne Seminarium Prussicorum.
Prelegentami tego dnia byli: w części pierwszej, mgr Robert Klimek, który zaprezentował wystąpienie na temat O zamku Wiesenburg zwanym Wallewoną - próba ustalenia jego lokalizacji w terenie oraz w części drugiej mgr Jerzy Marek Łapo, archeolog z Węgorzewa, prezentujący recenzję książki Mity i legendy Prusów.
Wystąpienie mgr. Klimka rozpoczęło się od prezentacji przekazów historycznych dotyczących Wallewony.Wśród nich znalazły się min; Równina Górna, Sępopol, Sątoczno, Porębek, Pretławki, Gałwuny, Garbno. R Klimek stwierdził, iż na podstawie danych językowych, Wallewona mogła znajdować się w Równinie Górnej, Gałwunach bądź Porębku. Sam prelegent za najbardziej wiarygodne uznał przekazy odnoszące się do Równiny Górnej. Przemawiałyby za tym odnalezione tam zabytki letto-litewskie, jej dogodne położenie, umożliwiające kontrolowanie szlaków handlowych, a także wiele fragmentów polepy.
Dyskusję rozpoczął dr Hoffamnn, który pogratulował prelegentowi wyboru tematu. Wyżej wspomniany przychylił się do tezy postawionej przez R. Klimka. Wątpliwości dra Hoffmanna wzbudzało niejasne zasygnalizowanie przez referującego, kto jeszcze oprócz Foythena, Cromego, oraz Hollacka upatruje w Równinie Dolnej historycznego zamku oraz na jakiej podstawie R. Klimek twierdzi, iż Porębek mógłby być Wallewoną.
Kolejny głos w dyskusji zabrał M.J Łapo, stwierdzając, iż Porębek obok Równiny Górnej mógłby być wspomnianym zamkiem, jednak brak ku temu dostatecznych wzmianek. Ponadto zwrócił uwagę na ostrożne traktowanie przesłanek dotyczących Węgorzewa. Ostrzegał również przed upatrywaniem czasoprzestrzennego lokalizowania osad, bez weryfikacji z materiałem AZP. Istotne wg niego przy takich badaniach powinno być skartowanie map AZP-owskich, by na tej podstawie określić zasięg osadnictwa, w oparciu o źródła archeologiczne i pisane. Zasugerował ponadto by z rezerwą podchodzić do opisywanych szlaków drogowych z omawianego okresu, gdyż na podstawie badań palinologicznych wiadomo, że ówcześnie omawiany obszar był nie do przejścia, z czym prelegent się nie zgodził.
Następny głos zabrał dr B. Radzicki. Zasugerował, że użyte przez prelegenta w wystąpieniu stwierdzenie było dużo osad ma słabą wartość jako przesłanka do prezentowanej tezy. Metodologicznie poprawnym argumentem byłoby tu jedynie przytoczenie odpowiednich danych empirycznych. Kolejną wątpliwość u dra Radzickiego wzbudziło bezkrytyczne przytaczanie przez prelegenta źródeł pisanych (Kronika Piotra z Duisburga). Dr B. Radzicki zasugerował ponadto, że dla opracowania tego tematu należałoby przeanalizować dane onomastyczne i toponimiczne terenu badań, a także sięgnąć do śladów osadnictwa na tym terytorium zachowanych w Preussische Urkundenbuch.
Jako ostatni w tej części seminarium głos zabrał prof. dr hab. G Białuński. Uwagi G. Białuńskiego dotyczyły wzmianek o rzeczonych miejscowościach. Wg niego Dusburg nie jest wiarygodnym źródłem w tej kwestii. Podobnie jak dr B. Radziecki, wyżej wspomniany twierdzi, iż rozpatrzenie źródeł toponimicznych jest w tej kwestii wskazane. Kolejną sugestią wystosowaną do R. Klimka było stosowanie przez niego bezkrytycznie słów zapisanych w przekazach niemieckich. Zdaniem prof. Białuńskiego sformułowania typu: Wielki zamek Wallewona należy traktować z dużym dystansem.

W drugiej części seminarium mgr J. M. Łapo przedstawił recenzję książki Mity i legendy Prusów, autorstwa J. Kierszka, wydanej przez Klub Nowego Dworu Gdańskiego oraz Klub Wspierania Inicjatyw Lokalnych w Opolu. Książka posiada 108 stron, wydrukowanych na kredowym papierze. Zdaniem J. Łapo to przykład jak nie należy pisać książek. Argumentem przemawiającym na niekorzyść autora książki jest „cukierkowa” przedmowa, z której rysuje się obraz miłośnika - regionalisty, rozkochanego w swojej Ojcowiźnie. Po przedmowie następuje nieskładny rys historyczny, bowiem autor nie dostrzegł różnic w poszczególnych epokach. Uderza także niekonsekwentne operowanie nazwami krain, krajów oraz nazw plemion, np.: Jaćwież Mała traktowana jest jako Jaćwież Właściwa, Mazou, traktowane raz jako nazwa krainy (Mazowsze), raz jako Mazurzy, Roskolanie to wg autora Rosjanie, a prawdopodobnie należy upatrywać tu starożytnych Rusinów. Wprowadza to czytelnika zdaniem M. J. Łapo w swoistą schizofrenię geograficzną. Następną sugestię prelegent wystosował pod adresem niewłaściwie użytego języka, co doprowadziło do zabawnych czasami wręcz absurdalnych zwrotów, np. Syrena z maczugą (tytuł jednego z opowiadań), bądź Wielka sosna Kromasa, gdzie po zabiciu wspomnianego Kromasa na jego grobie wyrosła ogromna sosna, a jego synowie w żalu po stracie ojca, zakopali się pod ziemię i tak powstały krasnoludki.
Zdaniem prelegenta książka zawiera mnóstwo błędów edytorskich, a sam autor nie posiada wprawy w tłumaczeniu. Podsumowując swoje wystąpienie J.M. Łapo stwierdził, iż Mity i legendy Prusów mogą przybliżyć mitologię oraz zawierają ciekawe podania kosmologiczne, jednak to jedyne pozytywne strony owej książki. Ich dużym mankamentem jest brak wyjaśniającego komentarza historyczno-kulturowego, niekonsekwencja w stosowaniu nazewnictwa, przemieszanie mitów i legend i potraktowanie ich jako jedności. Dodatkowym niebezpieczeństwem zdaniem prelegenta jest to, iż książka weszła do obiegu popularno-naukowego, zatem może stanowić zły przykład dla ludzi nieobeznanych z tematem i doprowadzić do błędnego postrzegania mitologii pruskiej.
Po zaprezentowaniu książki wśród zebranych rozgorzała dyskusja, czy należy się takimi książkami zajmować, jakiego typu niosą niebezpieczeństwo ze sobą oraz co skłania amatorów do pisania. W odpowiedzi J.M. Łapo stwierdził, iż być może błąd tkwi po stronie ludzi nauki, gdyż nie piszą książek przystępnych dla szerszej masy czytelników, co jednak nie upoważnia "patriotów lokalnych" do popełniania prac bez odpowiedniej kwerendy źródłowej i przygotowania edytorskiego. Na zakończenie prelegent przedstawił sprawozdanie z prac archeologicznych, prowadzonych pod jego kierunkiem w Lipowie w sezonie badawczym 2006.


Notowała P. Godlewska

Powrót

© Towarzystwo Pruthenia